Kategorie: Wszystkie | Podróże | Turystyka | dygresje
RSS
czwartek, 26 czerwca 2014
Magia totalna
Pierwszego dnia pobytu w Siem Reap wieczorem leżałam na moim królewskim łożu w hotelu i ładując komórkę przeglądałam zdjęcia. W pewnej chwili chciałam zrobić zdjęcie, nacisnęłam jakiś klawisz i … zapanowałam kosmiczna ciemność. Nie widziałam nawet mojej ręki wyciągniętej na długość ramienia. Po omacku podeszłam do okna i odsłoniłam zasłony. Osłupiałam z wrażenia. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. „Moc jest ze mną!” – wyłączyłam prąd w całym mieście.
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Kambodża w miesiąc później....
Druga podróż do Kambodży w ciągu zaledwie półtora miesiąca. To nie może być czysty przypadek. To totalne zauroczenie ... Co mnie urzeka? Ludzie, ich spokój, pogoda ducha, promienny uśmiech; słońce, nawet tropikalny upał; atmosfera nieustających wakacji, życie w zwolnionym tempie.
środa, 04 czerwca 2014
Nocnik
Nocnik. Z dzieciństwa, jak przez mgłę pamiętam to zjawisko! Emaliowany biały dzbanek z niebieską obwódką, zagubiony, gdzieś na dawno już nie istniejącym strychu, w domu babci.
niedziela, 25 maja 2014
Żar tropików. Phnom Penh. Kambodża
Upał to pierwsza rzecz, która oblepia ciało natychmiast po opuszczeniu klimatyzowanego pomieszczenia i pozostaje na skórze w formie lepkiej warstwy potu, aż do chwili gdy skryję się w chłodzie klimatyzowanego sklepu, czy kawiarni pod której sufitem zainstalowano wielkie, huczące wiatraki. Wbrew pozorom uwielbiam upał, bo kojarzy mi się z wakacjami, kolonialną atmosferą ospałych, uroczych, niezepsutych nowoczesną cywilizacją miejsc i nigdzie nie spieszącymi się ludźmi, którzy w południe leniwie wylegują się w rozwieszonych na chodnikach hamakach, w swoich rykszach, zaparkowanych przy ulicach, albo po prostu na słomianych matach bezpośrednio na chodnikach. Dzieci, które najwyraźniej nie wymagają tyle snu i którym ten upał zdaje się nie robić różnicy, biegają wokół śpiących rodziców, wesoło, na boso; żar, jaki żar?
środa, 09 kwietnia 2014
Odwiedzanie grobów w zastępstwie
W dniu, 5-ego kwietnia br. przypada w Chinach Święto Zmarłych (Qing Ming). Na drogach wyjazdowych z miasta, na ulicach wokół cmentarzy będą się tworzyć gigantyczne korki. Jest to tradycyjnie dzień, w którym czci się pamięć przodków, sprząta się groby, oferuje zmarłym jedzenie, wino, herbatę, pali się złotego koloru papiery, złożone w wymyślne orgiami, kształtem przypominające tradycyjne, dawne chińskie pieniądze.
piątek, 04 kwietnia 2014
Ayi
Ostatnio byłam na przyjęciu. Mnóstwo ludzi, nie znałam nikogo, rozmowy z poznanymi osobami nie kleiły się za bardzo. Spotkałam dwie młode dziewczyny, które w Chinach spędziły już kilka lat. Na końcu języka miałam więc pytanie, które zawsze, na bank, działa i prowokuje do niekończących się dyskusji. „Czy masz Ayi?” Powstrzymałam się resztką przyzwoitości. Ayi to słowo klucz. Zawsze wywołuje dużo sprzecznych emocji i bezspornie prowokuje do dyskusji, jest takim asem z rękawa, tematem zastępczym, gdy wyczerpało się już temat pogody i poziomu zanieczyszczenia powietrza. Tematem bez barier płci i wieku, bo… każdy z nas albo ma, miał, albo nie zamierza mieć Ayi.
poniedziałek, 31 marca 2014
Niska cena za życie (o niewolnikach gangu żebraków)
Pieniądze przesłaniają ludziom wszystko, budują mur wokół serca, do granic możliwości, a właściwie poza wszelkie wyobrażalne granice. Czasami zastanawiam się jak człowiek może drugiemu zgotować taki los?
poniedziałek, 03 marca 2014
„Dzień dobry, jak się Pani ma, oo widzę, że przytyła Pani trochę!”
Z takim uprzejmym komplementem na powitanie można się w Chinach spotkać bardzo często. Zdarzyło się i mi i za każdym razem równie skonsternowana nie wiem co odpowiedzieć. Uśmiecham się, a w głowie krąży tylko jedna myśl – jak najszybciej wrócić do domu i wejść na łazienkową wagę, sprawdzić czy sąsiadka ma rację. Nigdy nie wiem jak poprawnie powinno się odpowiedzieć na tak życzliwe powitanie, więc ograniczam się, do „Dzień dobry, yhm, może troszkę”.
piątek, 14 lutego 2014
Noworoczna wymiana kopert i inne przykre obowiązki związane z Chińskim Nowym Rokiem
Pewnego dnia pod koniec stycznia, jedna z moich znajomych zadumała się, a potem ze smutkiem w głosie stwierdziła, że w ogóle ją nie cieszą nadchodzące święta. Było to na krótko przed Chińskim Nowym Rokiem, najważniejszym świętem w kraju. Świętem, które wywraca kraj do góry nogami. Zakłady pracy się zamykają, ludzie wracają do rodzinnych domów, spędzając w podróży nieraz kilka dni. Niektórzy wracają dopiero po upływie miesiąca, a robotnicy czasami w ogóle nie wracają. Porzucają pracę i szukają zatrudnienia w innej fabryce, może trochę bliżej rodzinnego domu, a może trochę lepiej płatnego.
niedziela, 09 lutego 2014
Wyprawa do Narodowego Parku Zhangjiajie, w Chiński Nowy Rok
Zgodnie z moją filozofią pozostanie w Szanghaju, gdy ma się więcej niż dwa dni wolnego, to grzech zaniechania, a ja takiego występku w żadnym wypadku dopuścić się nie chciałam. Toteż wyjechałam. Wybór padł na Zhangjiajie. Znajdujący się tam Park Narodowy w 1992 roku został wpisany na listę zabytków UNESCO. W niezwykłych sceneriach parku kręcono film Avatar…
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
Tagi