Blog > Komentarze do wpisu
A zimą pada śnieg...
Zimą pada śnieg. To takie oczywiste, ale nie dla wszystkich. W Szanghaju zimą śnieg nie pada, a temperatury rzadko spadają do zera, nie wspominając o jeszcze niższych. Mimo, że nie jest mroźnie, to jednak zimy w Szanghaju bywają okrutnie nieznośne. A to z powodu wysokiej wilgotności. Zimno jest tu po prostu przeszywające. Przechodzi przez kurtki, kilka warstw swetrów i koszulek. Przenika aż do kości. A na dodatek w mieszkaniach nie ma ogrzewania, bo tradycyjnie miejsca położone na południe od rzeki Yangtze zaliczają się do klimatu „ciepłego”. Można się dogrzewać olejowymi piecykami lub najbardziej popularnymi, choć mało wydajnymi klimatyzatorami z funkcją „grzanie”.

Szaanghaj. Pierwszy śnieg w 2018

Moja chińska nauczycielka wiecznie narzeka „źle się ubierasz, za mało warstw”. Chińczycy nie używają klimatyzatorów do ogrzewania mieszkań, a przynajmniej nie wszyscy, więc w domach chodzą niekiedy nawet w puchowych kurtkach. Tak ubranym oczywiście nie jest im zimno! „Na wsiach nie ma ogrzewania, ludzie od rana otwierają na oścież drzwi i okna i nie chorują przez całą zimę” dalej peroruje moja nauczycielka. Trudno się z nią nie zgodzić, ale my mamy inne zwyczaje, my nie chcemy w domu chodzić w niezliczonych warstwach ubrań i jeszcze może puchowej kurtce! Powoli dostosowuję się jednak do tutejszych warunków i ubieram się wielowarstwowo.

Jednak tegoroczna zima zaskoczyła nawet najstarszych Chińczyków. W styczniu kilkakrotnie temperatura spadła poniżej zera. Kilka razy było nawet -5, ba nawet -6 stopni (a odczuwalna temperatura -11!!)  No i jeszcze coś …. 25 stycznia stało się coś, co sprawiło, że mieszkańcy Szanghaju powariowali! Spadł śnieg! Internet oszalał. Zdjęcia zimowego krajobrazu pojawiły się jak Internet długi i szeroki,  jakby nie było go można zobaczyć za oknem.  Wszystko dlatego, że śnieg pojawia się w Szanghaju raz na kilka lat. W dodatku czasami topnieje gdy tylko opadnie na
ziemię.

Śnieg w Szanghaju. Styczeń 2018.

Do wieczora śniegu napadało na tyle dużo, że można było już ulepić bałwana, więc media społecznościowe zasypane zostały wizerunkami śnieżnych stworów. Poza bałwanami były, myszy, psy i rozmaite inne postaci. Najbardziej rozbawiła mnie znajoma, która tego dnia wieczorem, wracając do domu nazbierała śniegu w plastikową reklamówkę. Jej trzyletni synek był już w łóżku, kiedy wróciła. „Wstawaj” zawołała do niego, „będziemy lepić bałwana”. I tak w domowym zaciszu, na drewnianym stole powstał mini bałwanek, który przenocował do następnego dnia… w lodówce.

Miniaturowy bałwanek. Szanghaj 01.2018.

Szanghaj, 2018.02.04

niedziela, 04 lutego 2018, kakciaw

Polecane wpisy