Blog > Komentarze do wpisu
(Bez)troskie wakacje
Są upalne wakacje. Początek sierpnia; temperatura za oknem dochodzi do 40 stopni. Dzieciaki mają letnie wakacje. Na dworze cicho, nikt nie biega, nie skacze przez skakankę. Gdzie są szczęśliwcy, którzy mają dwa miesiące laby? Na pewno nie w Chinach.

 

wakacje w miescie

Tutaj wakacje to dla dzieci czas wzmożonej pracy. Kiedyś zapytałam uczennicę szkoły podstawowej czy cieszy się ze zbliżających wakacji. Odparła szczerze, „Nie, ponieważ będę miała więcej pracy”.

Chińskie dzieci z dużych miast nieomalże nie znają określenia „czas wolny”. Dlatego zapytana kiedyś przeze mnie uczennica szkoły podstawowej, na pytanie co robisz w czasie wolnym odrzekła „zadania domowe”.

Nie mogąc uwierzyć, że młodzi nie mają w ogóle czasu dla siebie, zaczęłam pytać dzieci znajomych: „Jak wygląda wasz dzień?”

Tak oto wygląda przykładowy dzień, ucznia klasy trzeciej, może czwartej, szkoły podstawowej: Pobudka około godziny 7:30 lub 8:00. Po śniadaniu zadania domowe, potem zajęcia dodatkowe. Około godziny 12:00 lunch. Po, którym  następują zajęcia dodatkowe, zadania domowe, ćwiczenie gry na pianinie. Obiad (kolacja w naszym języku). Po kolacji można chwilę poczytać książkę, lub obejrzeć TV i spać.

Skąd tyle zadań domowych? W dużej mierze wyznaczane są przez nauczycieli w szkole, którzy wymagają od dzieci wstępnego przyswojenia materiału z kolejnej klasy (!). Gdyby to nie było wszystko, to troskliwi rodzice wypełniają dzieciom luki w „czasie wolnym” dodatkowymi zadaniami.

Oczywiście poza tymi zadaniami, dzieci muszą jeszcze uczęszczać na dodatkowe zajęcia. Zwykle dzieci chodzą przynajmniej na język angielski, chiński, matematykę. Szczęściarze mogą też rozwijać swoje zainteresowania na lekcjach rysunku, baletu, kaligrafii, pianina, czy pływania. Rekordziści miewają po kilkanaście zajęć dodatkowych tygodniowo! Tak wypełniony program dnia może być zrealizowany jedynie przy pomocy dziadków, którzy na szczęście przechodzą w Chinach na emeryturę już w wieku lat 50! Wszystkie dodatkowe zajęcia są oczywiście słono płatne, ale na wykształcenie jedynaka (w większości przypadków, choć ostatnio poluzowano politykę jednego dziecka, i przemianowano na politykę drugiego dziecka) łożą nie tylko rodzice ale i dziadkowie. Niemały dług do spłacenia ma taki małolat wobec sześciu dorosłych.

Dlaczego rodzice „katują” dzieci nawet w wakacje (bo zajęcia dodatkowe i zadania domowe, to w ciągu roku szkolnego oczywista oczywistość)? Odpowiedź jest prosta „Bo inni też tak robią”. Uczeń, który spędzi wakacje jak prawdziwe dziecko, na beztroskich zabawach i wypoczynku, będzie miał zaległości już na wstępie, na początku kolejnego roku szkolnego.

Szanghaj, 2017.08.03

poniedziałek, 07 sierpnia 2017, kakciaw

Polecane wpisy