Blog > Komentarze do wpisu
O tym co zaczęło się pojawiać w Szanghaju rok temu... (będzie o Expo)
Zaczęły się pojawiać w mieście, zanim przeprowadziłam się do Szanghaju w maju zeszłe go roku (2009). Nieśmiało, to tu, to tam, na trawniku, na skwerze, na plakacie, w telewizji, małe, duże, średniej wielkości. Po roku opanowały już całe miasto, jak jakaś plaga. Rano budzisz się, włączasz TV, a on już czeka by wyskoczyć z ekranu, winda pusta, oj nie zupełnie. Na ulicy, ktoś namalował jego wizerunek na murze, przed wejściem do sklepu też ustawili gumowego dmuchańca.

   Kto to taki? To po prostu oficjalna maskotka Expo – Haibao. Do żywego przypomina ząb, lub wyciśnięty kawałek pasty do zębów, a za nic w świecie nie przypomina mi kropli wody, którą ma podobnież symbolizować.

   Ząb Expo prześladuje mieszkańców na każdym kroku i do znudzenia przypomina nam, że „hurra, mamy Expo!”.

    zeby w przebraniach

  W pewnym momencie Zęby zaczęły się pojawiać w przebraniu i wtedy postanowiłam kolekcjonować ich zdjęcia. Ząb w przebraniu samuraja, kowboja, w meksykańskim sombrero, a na murze koło mojego domu dwa zęby w piżamach. Odważyły się wyjść z domu! (przed Expo wprowadzono w Szanghaju zakaz wychodzenia na zewnątrz w piżamach).

zab samuraj

expo pizamki   

     Zęby przybierają różne formy i postaci. Ostatnio udało nam się uwiecznić na zdjęciach dwie kobiety w niebieściutkich szlafrokach z kapturami w kształcie maskotki Expo. Kupowały owoce w lokalnym sklepie. Rozkoszne! Często zęby zdobią rabaty, klomby zrobione z kwiatów i krzewów.

expo szlafroki

 

expo klomb

    Poleciałam na południe Chin, na wyspę Hainan. Przestronna hala odlotów w Haikou, a na jej środku, o nieee!! gigantycznych rozmiarów Haibao! Tego już za wiele! Prześladuje mnie nawet w podróży. Jak wrócę do Polski i napotkam tam Zęba, to chyba popadnę w paranoję.

    Chiny traktują Expo jako okazję do zaprezentowania światu swojej potęgi, w tym celu rząd wpompował w tę imprezę miliony dolarów. Wyczytałam gdzieś, że koszt Expo wyniósł 55 mln dolarów. Imprezę porównuje się do Olimpiady Ekonomicznej, jej ranga dla Chin jest równie wysoka co Letnich Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008 roku.

   W Expo uczestniczy łącznie 246 organizacji i krajów (w tym krajów 191) z  całego świata; łączna liczba pawilonów to 145, a najpóźniej otwarty to 01.06.2010 pawilon Iraku. Wystawa zajmuje powierzchnię 5,3 km2. Z terenów, na których mieści się Expo przesiedlono podobnież łącznie 18tys. rodzin, które z radością przeprowadziły się na przedmieścia. Organizatorzy spodziewali się pobić rekord odwiedzających z Osaki (w 1970 roku) i szacowali, że park odwiedzi 70 mln zwiedzających (w Osace było 64mln).  Czy im się uda? Rokowania nie są najlepsze, bo w ciągu pierwszego miesiąc (z sześciu), w maju wystawę odwiedziło trochę ponad 8 mln zwiedzających, w rekordowym dniu bramy Expo przekroczyło ponad 500.000 ludzi. Dla polepszenia statystyk każda rodzina zameldowana w Szanghaju, otrzymała po jednym bilecie wstępu na Expo (łącznie rozdano podobno 2,6 mln biletów).

   Uwielbiam liczby, więc pobawię się nimi jeszcze trochę. Surfując po Internecie, natrafiłam na takie zabawne informacje… W ciągu pierwszego tygodnia po otwarciu wystawy, w licencjonowanych sklepach Expo na terenie parku i poza nim, sprzedano łącznie gadżetów za 24 mln RMB (około 3,5 mln USD). W rekordowy dzień sprzedaż wyniosła 8 mln RMB (około 1,1 mln USD). Wśród gadżetów największą popularnością cieszą się: Maskotka Haibao (czyli nasz bohater: Ząb Expo), paszporty Expo (do zbierania pieczątek z odwiedzanych pawilonów), okulary przeciwsłoneczne, klapki (bo zdarzają się takie damy, które wybierają się na teren Expo w szpilkach i muszą ratować swoje obolałe stopy, zakupując klapki).

   Nastał w końcu ten dzień, kiedy i ja dołączyła do mas przepływających przez park Expo…

   „Czym jest dla ciebie Expo?””, zadaję to samo pytanie kilku kolejnym Chińczykom. W odpowiedzi słyszę slogany, które znam na pamięć, bo bombardują nas z  billbordów, telewizji, radia, a nawet reklam w windach. Expo „lepsze miasto, lepsze życie”. Expo pozwoli nam zwiedzić świat bez wyjeżdżania za granicę; będziemy mogli poznać kulturę narodów z różnych stron świata. Expo przybliży nam świat, ale też pozwoli światu lepiej poznać nasz wielki kraj.

   Jednak z szacowanej całkowitej liczny odwiedzających, zaledwie 5% mieliby stanowić obcokrajowcy. Czy te 5% będzie reprezentować cały świat? I najważniejsze pytanie, czego tak na prawdę chcą się dowiedzieć o świecie Chińczycy odwiedzający wystawę Expo?

     Z moich, mam nadzieję błędnych obserwacji wynika, że raczej niewiele. Jak mówi powiedzenie, określające tutejszych lokalnych turystów, a które zasłyszałam od chińskiego znajomego: ”do autokaru - spać, z autokaru – robić zdjęcia, wrócić do domu, zapomnieć wszystko”.

    Mając to na uwadze, nie dziwi fakt, że turyści ustawiają się w kolejce do pawilonów, nie mając pojęcia, przez który kraj jest reprezentowany.

    „Do jakiego pawilonu stoisz w kolejce?” pytam ludzi, którzy za chwilę mają odwiedzić polski pawilon. Odpowiedź: „Yyy”, „Eeee” i nerwowe szukanie wzrokiem nazwy państwa. Coś jakby brzmi w głowie, państwo zakończone na „LAN”, „O wiem, Fenlan” (Finlandia). Ktoś w tłumie podpowiada „BOLAN” (Polska). Idę dalej, to samo pytanie zadaję kolejnym osobom. W odpowiedzi śmiech, zakłopotanie. Nie wiedzą.

   "To polski pawilon", wyjaśniam komuś. „Co wiesz o Polsce?„ pytam. „Niewiele, oczekuję, że dowiem się czegoś na temat narodu, kultury gdy zwiedzę pawilon”. Odpowiadała większość zapytanych. Ale byli też tacy, którzy trafnie typowali Warszawę na stolicę Polski; znali Szopena, Marię Skłodowską-Curie, czy Romana Polańskiego. Znalazł się też abnegat, który śmiał twierdzić, ze do niedawna byliśmy częścią Związku Radzieckiego. Z drugiej strony, to tak powiedzmy sobie szczerze, co my wiemy o Chinach, poza tym, że na wszystkich nieomalże artykułach w naszych sklepach na metkach pojawia się napis: „Made in China”.

    Mimo wszystko, podziwiam tych ludzi, któryż poświęcą trzy, a w niektórych skrajnych przypadkach nawet osiem godzin, w kolejce do jednego pawilonu. Ja pozostanę przy zapoznawaniu się z pawilonami tylko z zewnątrz, bo warto. Dla mnie Expo to festiwal architektury, szalonej, niepohamowanej, puszczonej wolno fantazji projektantów.

   I pomyśleć, ze wszystko zaczęło się już w 1851 roku, kiedy to pierwsza światowa wystaw odbyła się w Londynie. Zaledwie 25 krajów uczestniczyło w tamtej imprezie trwającej od 01.04.1851 do 11.10.1851, a łączeni odwiedziło ją 6.039.195 gości.

piątek, 25 czerwca 2010, kakciaw

Polecane wpisy