Blog > Komentarze do wpisu
Lampiony na choince, czyli Chiński Nowy Rok
W Chinach obchodzony będzie niedługo Nowy Rok (14 lutego). Zachęcona komentarzami do mojego poprzedniego artykułu postanowiłam poszperać w pamięci i odświeżyć wspomnienia zeszłorocznych obchodów tego największego tutaj święta.

 

 Lampiony na choince

Próbuję znaleźć jakieś szczególne atrybuty tego okresu. Najważniejsze są chyba dni wolne. Ponieważ prawnie Chińczykom przysługuje tylko  5 dni wolnych w roku (na początku zawodowej kariery), więc Święta Narodowe są jedynym okresem, kiedy większość z nich nie pracuje. Takie rozwiązanie wiąże się bezpośrednio z totalnym, ogólnokrajowymi zatorami komunikacyjnymi. Szczególnie, że na Nowy Rok wszyscy chcą wrócić w rodzinne strony, a większość z nich pracuje na prawdę bardzo daleko od domów. Dla usprawnienia, wprowadza się różne obostrzenia, na przykład w Szanghaju jednorazowo nie można nabyć więcej niż cztery bilety kolejowe. Wprowadzono też możliwość rezerwowania biletu przez telefon, ale te bilety są imienne, odbierając je trzeba wylegitymować się dowodem osobistym, poza tym, procedura nabycia takiego biletu jest tak skomplikowana, że aż odstraszająca. Mimo tych wszystkich zabiegów „poprawczych”, zakupić bilet kolejowy, czy lotniczy w okresie noworocznym jest bardzo trudno.

 Ulice. Miasta zamieniają się w tym okresie w festiwal czerwonych lampionów. Obwieszone będą nimi aleje, drzewa, bramy, wystrojone sklepy, kramiki, centra handlowe. Najbardziej podoba mi się przyozdobienie Bożonarodzeniowej choinki mini lampionami, takie połączenie naszych Świąt z ich Nowym Rokiem.

 Jedzenie. Chińczycy przywiązują dużą wagę do jedzenia, a poza tym są bardzo przesądni, dlatego na świątecznym stole pojawią się potrawy, które mają jakieś konkretne znaczenie, zapewnią rodzinie dobrobyt, pomyślność i bogactwo w nadchodzącym roku, takie jak pierogi, czy ryby.  W zeszłym roku odwiedziłam znajomą chińską rodzinę i muszę przyznać, że w ich świętowaniu zabrakło mi „iskry”, tego co pojawia się w naszych domach, gdy rodzina gromadzi się przy wigilijnym stole.

 Pieniądze. To co nie przestaje mnie dziwić, to fakt, że Chińczycy nie obdarowują się wzajemnie prezentami, szczególnie, w dobie panującego tu konsumpcjonizmu. Tradycyjnie nie wysyłają sobie też kartek z życzeniami noworocznymi. Kiedyś dałam się nabrać w sklepie, na piękne karty świąteczne, czerwone z tłoczonymi złotymi napisami, życzeniami pomyślności, które po otwarciu okazywały się kopertami. Ponieważ w chińskiej tradycji z okazji Nowego Roku rodzina będzie obdarowywać się kopertami (nie pustymi oczywiście), zamiast prezentami. Jednak koperty przygotowuje się tylko dla dzieci, więc przy obecnej jednodzietnej polityce, nie rozdaje się ich zbyt wielu. Koperty są przeznaczone dla najmłodszego pokolenia i otrzymuje się je, aż do momentu rozpoczęcia pracy zawodowej.

 Fajerwerki i petardy. To nieodłączny element świętowania i to nie tylko w Nowy Rok. Powiem nawet, że to najważniejszy i kluczowy element obchodów. Petardami odstrasza się złe duchy. Niekiedy o 6 nad ranem można usłyszeć ich potworny huk, bo ktoś uroczyście otwiera nowy sklep, zakład, czy restaurację. Pamiętam zeszłoroczny Nowy Rok, kiedy to o północy całe miasto (!!) pokrył niesamowicie gęsty dym fajerwerków, a zapach siarki wypełnił obficie powietrze w mieszkaniu, mimo pozamykanych okien. Nie wspomnę już o przeszywającym, potężnym huku jaki temu towarzyszył. Fajerwerki i petardy nie tylko, nie umilkły do samego rana, ale praktycznie nie milkły przez cały kolejny tydzień.

Myślę, że w tym roku będzie podobnie…

Styczeń 2010, Szangaj, Chiny

piątek, 04 czerwca 2010, kakciaw

Polecane wpisy